czwartek, 20 czerwca 2013

POŻYTECZNE Z PÓŁECZKI - dranie i naleweczki

Dzisiaj lekko, letnio...
Na początek półeczka dla dorosłych:


Wspaniały kolor, zapach, smak...
Ze specjalną dedykacją dla Amaranty (postoją, poczekają, a jak się ostoi z jedna, to prześlę w odpowiednim czasie:-))

Półeczka dla dzieci (a dla dorosłych też frajda):
Nie ukrywam, że z wierszami dla dzieci to ciężko mi, oj ciężko. No bo kto przebije mojego ukochanego Tuwima? Ale ostatnio przybywa, oj przybywa kandydatów! Super! Był Michał Rusinek a teraz Frączek Agnieszka. Powoli poznawałam jej twórczość, ale jak już zobaczyłam to:


To już mnie kupiła ma wieki... (Skąd wiedziała, co napisać??)

Tak więc oto kolejna książka przywieziona z Polski: "Rymowane dranie, czyli wiersze trudne niesłychanie" Agnieszka Frączek:


Ten humor, co trzeba, ta zabawa słowem, co trzeba, a na dodatek takie "ćwiczebne" dla naszych "dwujęzyczków", że "olaboga!" I jest płyta, więc i do samochodu rewelacja!!
W internecie można znaleźć wiersze Agnieszki Frączek, poczuć jej klimat słowa i co..potem już tylko się kupuje..

POLECAM.POLECAM.POLECAM!!!

W okieneczkach witam kinkę, konko? ;-) kieliszeczkiem truskawkowej...

18 komentarzy:

  1. Rymowane dranie.. - zobaczyłam kategorie wiekową 7+ i .... tak się zastanawiam -czy bedzie błedem czytanie jej z trzylatkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisałam wieczorem i mi zjadło??
      bam, nie przejmuj się kategorią wiekową - tu ważny jest rytm, rym, dźwięki języka polskiego!! To jak Tuwima lub Brzechwę czytamy maluszkom.
      Nie spodziewaj się, że wszystko zrozumie...ale za chwilę będzie 4 , 5 latkiem ...
      7+ to dla mnie grubo przesadzone - chyba tylko dlatego, że niektóre ciężkie do wymówienia. Oczywiście starszaki też niech czytają i będą miały pewnie większą frajdę.

      Usuń
  2. Znaczy: jest coś lepszego od "Ptasiego radia" i "Lokomotywy"?? Aż muszę zerknąć!
    A nalewek zazdroszczę! Ja w tym roku mam wyjątkowego pecha do truskawek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, że lepszego!
      Ale Pani Frączek pięknie czuje język polski!!!

      Usuń
  3. Nalewka! Żeby się ostało choć tyle co w szyjce!
    Jaki kolor!

    To, że przez Ciebie kisiłam kapustę, to już wiadomo, a teraz jeżdżę po Zaogoniu w poszukiwania krzaków czarnego bzu, co by były odpowiednio daleko od drogi i zasobne w kwiaty (bo te w lesie jakieś liche). I nic, przekwitają już :(
    Holunder w przyszłym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się zastanowię, czy pokazywać zdjęcia "holundrowego" soku...

      Usuń
  4. A! Taka byłam poruszona dedykacją, że zapomnialam polecić książki Doroty Gellner. Świetne rymowane teksty- "czekoladki dla sąsiadki"- rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wiem, ale nie mam!! Nabywam więc...:-)

      Usuń
  5. Mniam Mniam, u nas sok z czarnego bzu juz sie robi :-)
    Dzieki Elu! jeszczee Drani musimy poszukac...
    Amaranto, czarnego bzu u nas dostatek! zapraszamy na zbiory :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za powitanie, a na kieliszeczek truskawkowej poczekam do końca karmienia. Może jeszcze naciągnie... aromatu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam i cieszę się, że będę miała wsparcie merytoryczne w komentarzach!

      Usuń
  7. Elu, na kieliszek truskawkowej już nie mogę się doczekać a ja polecam jeszcze jedną fajną książeczkę dla dzieci żeby im te, nawet podwójne, języczki połamać. To Wierszyki Łamiące Języki Małgorzaty Strzałkowskiej. Mieliśmy, języki połamaliśmy i bardzo nam się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz morelówka się "nastawia"...
    Aniu, ja mam prośbę, Ty po prostu usiądź jednej nocy i spisz Wasza biblioteczkę...masz u siebie JĘZYKOWO, to będziemy zaglądać i uczyć się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie...tylko czekam aż mi jakaś mądra głowa pomoże tak poustawiać żeby dobrzy ludzie mogli komentarze zostawiać.

      Usuń
  9. Ale tu fajnie, az sie nie chce wychodzic tylko zaczytuje sie w Pani postach. Ja w podobnym temacie trafilam na tego bloga. Mam corke od wrzesnia idzie do zerowki i na razie ciagle boje sie zabrac za czytanie z nia. A takze mamy do czynienia z dwujezycznoscia (francuski) i niestety oba jezyki sie dosc roznia od siebie. Dlatego niewiem czy lepiej poczekac az zacznie sie uczyc w szkole francuskiego i wtedy wprowadzic prostszy polski. Sporo miesza i mowi w dwoch jezykach rownoczesnie. A czytanie jakos jej nie idzie. Pozdrawiam i bede tu zagladac na pewno czesto. Swoja droga chetnie polece ksiazeczke z piosenkami dla dzieci "Co babcia i dziadek spiewali kiedy byli mali", do niej sa dolaczone 2 plyty. Niewiem czy znacie bo nie jest to nowa pozycja, ale naprawde zawiera mase piosenek ktore w dzisiejszych czasach powoli zanikaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Edyto!!!
      zapomniałam wpisać "Co babcia i dziadek śpiewali..." tak i pomysł z samą muzyką tez jest dobry. I tam sama klasyka!!!!
      Dziękuję, że Pani o niej wspomniała. Trzeba tę książeczkę opisać i polecać, sprawdzę, czy jest dostępna do kupienia.
      O czytaniu córeczki musimy dokładniej "popisać": czy córeczka cokolwiek czyta? Niech Pani poczyta u mnie jak najwięcej a potem zdaje pytania, które przyjdą po lekturze. Proszę poczytać blog Faustyny (mieszka we Francji) www.dziecidwujezyczne.blogspot.com
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń