Każda sytuacja i każda osoba wymaga indywidualnego podejścia i pomysłu... Wymyślając wraz z pewną mamą, co może pomóc jej jedenastoletniej córce w nauce i pokochaniu języka polskiego wpadłam na pomysł pisania listów (w formie listu klasycznego lub maila) od niej samej do córki. Takie listy piszę ja do swojej maleńkiej córeczki i wrzucam je do pudełka „na przyszłość” – czasem coś przeczytam, czasem coś przeżywam i chciałabym, żeby ona kiedyś o tym wiedziała – a Bóg jeden wie, co ja będę za dwadzieścia lat pamiętała… Mam nadzieję, że Alicja nauczy się czytać po polsku i przeczyta kiedyś te listy.
Listy zatrzymują czas i przeżycia, słowo pisane zatrzymuje emocje i pozwoli może kiedyś do nich wrócić. Namawiam mamę Rogatki (pseudo) do pisania już i teraz, bezpośrednio do córki – w ten sposób język polski będzie bardzo żywy, pełen uczuć, prawdy. Wierzę mocno w to, że córka pokocha w ten sposób czytanie. Może sama zacznie pisać? Można spróbować w pewnym momencie pisać listy z pytaniami – wtedy w sposób naturalny i autentyczny można oczekiwać odpowiedzi.
Zamieszczam pomysł w poście – a nóż któraś z mam skorzysta.
Poniżej przykładowy list do Rogatki – MAMO Rogatki!, ze względu na Twój talent literacki, twoje listy będą o niebo piękniejsze! A dla córki prawdziwe i ważne! PISZ! BŁAGAM!
Kochana Rogatko!
Wczoraj byliśmy na truskawkach! To był dla mnie bardzo miły wyjazd. Mam nadzieję, że dla Ciebie również. Zabieram was chętnie na to wielkie, zielone, pachnące soczystością pole. Wiesz, że uwielbiam truskawki – są dobre…smaczne… wspaniałe …pyszne… najpyszniejsze na świecie, no przepyszne! Czerwone, czerwoniutkie pchają się do naszych koszyków a potem jemy je, pałaszujemy. Zajadamy, mlaskając z zadowolonymi minami i zastanawiamy się kiedy znów trzeba jechać – jutro? pojutrze? Pojedziemy jak tylko zabraknie, obiecuję!!
Jak byłam mała było u nas kilka rządków truskawek. Najbardziej smakowały mi ze śmietaną i z cukrem. Śmietanka była truskawkowo różowa. Siedziałam na progu i wylizywałam miskę jak kotek. Pięknie, równiutko, żeby nie został ani ślad, ani kropla soku ze śmietaną.
A za tydzień, dwa jagody czarne pojawią się w lesie! To będzie okazja do opowiadania, jak pewnego lata rozcięłam nogę na wyprawie jagodowej i wylądowałam na pogotowiu! Oj. To było nieprzyjemne.
Ściskam Cię serdecznie.
Twoja mama.