poniedziałek, 25 listopada 2013

Dziecko na warsztat - cz.3 - MASZ BABO PLACEK!!!

Witam wszystkich! W ramach projektu „Dziecko na warsztat” prezentuję trzeci post.

Tematem listopada jest kuchnia, warsztaty kuchenne. Dzisiejszy tytuł to: MASZ BABO PLACEK!!!

Warsztaty głównie z MAŁYM (4 lata) ale i Mała (19 miesięcy) zaglądała….

Jak zapowiadałam, wszystkie moje posty będę pisała w cieniu mojego głównego tematu „dwujęzyczności i dwukulturowości”, aby wszyscy, którzy zaglądają tu właśnie dla tego tematu mogli znaleźć coś dla siebie.

Mam nadzieję, że trochę przyzwyczaiłam swoich czytelników do postrzegania warsztatów poprzez pryzmat języka… Bo tak właśnie lubię – poprzez język do … do serca oczywiście;-)!!!

Czy wiecie, że „nawyki żywieniowe” to według antropologów jeden z typów aktywności człowieka uwarunkowanej kulturowo!! (nazywane są Podstawowymi Systemami Przekazu) I mamy jeszcze fakt, iż nazwy jedzenia i mówienie o nim, to niekiedy jedna z ważniejszych aktywności – w momencie poznawania nowej kultury i nowego języka!!

KUCHNIA – w domu na emigracji to szczególne miejsce pokazujące WSPÓLNOTĘ! Przedstawia ona wspólnotę poprzez sposób gotowania i biesiadowania praktykowany w kraju: kraju pochodzenia, siedzących przy stole – gospodarzy i gości. Czasem są to Polacy, ale najczęściej mieszanka wszelaka!! A to małżeństwo mieszane z całą historią tradycji kuchennych z dwóch krajów! A to goście z kraju, w którym Polacy się osiedlili! A to goście wymieszani z różnych krajów. Dzieci przyzwyczajone do różnych zwyczajów przy stole, do różnych smaków….

STÓŁ – przy nim się dzieje! Przy nim się JEDNOCZY! Zasiąść z kimś do jednego stołu, zaprosić go do naszego stołu to wielka chwila!! Tu wymieniamy pierwsze uśmiechy, toasty, zaproszenia do kosztowania, uprzejmości i pochwały. Tu jemy i ROZMAWIAMY!!!!! Stół to miejsce, przy którym tworzą się pierwsze wymiany kulturowe: „u nas to …” W naszym kraju to…” „proszę się częstować to nasza ulubiona potrawa z Polski…” Przeważnie „opowieści kulinarnej treści” to pierwsze rozmowy o tradycjach kraju. Wymieniamy się informacjami o zwyczajach przy stole o najpopularniejszych daniach, o najciekawszych i charakterystycznych smakach. Od słownictwa kulinarnego zwykle rozpoczynamy naukę języka! Bo jeść trzeba!!!

Zauważyć też można pewną prawidłowość, iż jedzenie i spotykanie się przy stole jest też zwyczajem, który podtrzymuje daną kulturę – i tak spotykają się Grecy, Wietnamczycy, Włosi, Francuzi, Polacy w knajpkach i restauracjach, które serwują kuchnię ich narodów. Tak też zapraszają swoich gości innych narodowości, by pokazać im swoje zwyczaje kulinarne. Spotykają się Polacy w domach i jedzą, piją, rozmawiają… Przywożą z Polski różne specjały i dzielą się i zapraszają.

----------------------------
Maksymilian w kuchni siedzi, jak kura na grzędzie, codziennie, pcha się do wszystkich czynności, ostatnio najchętniej do zmywania. Nie wydawał mi się żaden warsztat typowo „wykonawczy” dla niego szczególnie nowy. Alicja wykazuje jeszcze zainteresowanie kuchnią typowo "organoleptyczne". Chociaż! Ostatnio chętnie kroi wszystko, a rano krzyczy – „Stajemy! Jajunio dać!”

Co takiego wybrałam więc na warsztaty? Otóż…

Miało być o różnicach: inne smaki: inny chleb, inne mięso, wędliny, inne zupy, inne ciasta!! Ale się nie dało tego pomieścić!! Książkę porównawczą trzeba napisać!! Synek jest już nieźle przeszkolony w temacie, które danie polskie, a które austriackie. Sam jest w stanie odróżnić i nazwać.

Jako, że mieszkamy w Austrii i z kuchnią austriacką mamy do czynienia często, to musimy dbać o polskie tradycje kulinarne. Z wielu pomysłów wybrane zostało więc:

KISZENIE KAPUSTY (bo co roku się odbywa) i będzie troszkę warsztatu…
PRZEPISY Z POLSKI - robienie i prezentacja zeszytu/segregatora z przepisami, rodzinnymi, naszymi ulubionymi !!! OD BABCI!! Z POLSKI!!!! Napisanymi ręką babci!!!

I… MASZ BABO PLACEK!!!

Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść…
Pomocą w tym warsztacie miała służyć babcia:
1. Miała podać dużo kapusty….Podała, ale chcąc nam oszczędzić pracy, zrealizowała główną część przygotowania kapusty kiszonej – szatkowanie, solenie, gniecenie i kiśnięcie kapusty!!!!!!!!!!! Dostaliśmy w garze gotową do włożenia w słoiki!!!
2. Babcia miała przysłać przepisy, napisane własnoręcznie… był plan wklejenia do zeszytu lub segregatora i poczynienia pięknej pamiątkowej POLSKIEJ KSIĘGI PRZEPISÓW BABCI z naszymi ulubionymi ciastami, ciasteczkami itd.(niektóre przepisy jeszcze po prababci…) Przepisy.... nie doszły na czas.

I…. MASZ BABO PLACEK!!!
Cóż więc robić… Pokazać przepis na kapsutę kiszoną i to, co udało się zrobić…

Przepis mojej Mamy:
Garnek wielki: do garnka kapusty ile chcemy uszatkować, zasolić "na oko" (!), marchewki zetrzeć (ile chcemy), "wymięsić", "wydusić" i zostawić na 2 tyg., gdzieś w kuchni, żeby ciepło było. Potem wepchać w słoiki (mocno ugnieść) i wynieść z kuchni do ciemnego miejsca i zimnego...(najlepiej na tacy zostawić, bo kipi czasem).

Przepis Teściowej:
10 kg kapusty, 20 dkg. soli, (jak ktoś chce kminek i marchewka), garnek wielki: "wymięsić", "wydusić", i zostawić na 36 godz. gdzieś w kuchni, żeby ciepło było. Potem wepchać w słoiki (mocno ugnieść) i wynieść z kuchni do ciemnego miejsca i zimnego...(najlepiej na tacy zostawić, bo kipi czasem).

Teraz nasza krótka relacja zdjęciowa z tego, co mogliśmy zrobić - mimo, iż pierwszą część wykonałą babcia nam i tak podobało się nawet to, co pozostało do zrobienia. I to czekanie, patrzenie na te słoje...Kiedy będzie można już spróbować!!!???

Makuś pakuje kapustę w słoiki:



Zajęcie to dzieci uwielbiają! Jak widzę, jaka to radocha to już sobie wyobrażam, jaką frajdą by było podeptać!!!

A teraz Makuś podkrada kapustę – całe szczęście lubi... bardzo!!:



Potem ułożyliśmy słoiki na blaszce, bo trochę „kipią” i postały dwa tygodnie:



A dwa dni temu, przygotowaliśmy pierwszą surówkę:



A to post o kiszonej kapuście - rok temu:-)
http://dwujezycznosc.blogspot.co.at/2013/02/kapusta-kiszona-tozsamosc-narodowa.html




Co do realizacji KSIĘGI PRZEPISÓW BABCI Z POLSKI - nie udało się! ale zrobię to mimo wszystko - juz poza projektem Dziecko na warsztat. Pomyślałąm nawet, ze odeślę przepisy do jakiejś wspaniałej, uzdolnionej mamy dzieci dwujęzycznych, która "obrobi" je jakos pięknie!! A potem pokażę Wam- oczywiście!!

Dziękuję za kiszenie kapusty razem ze mną i Maksiem! Myślę, że stanie się ono już obrzędowe:-) corocznie powtarzane!!

I zapraszam na inne blogi:
W projekcie biorą udział:

DZIECKO NA WARSZTAT

37 komentarzy:

  1. Czekam więc na księgę przepisów z niecierpliowścią, taka pomiątka to super sprawa!
    Podobnie jak własna kapusta i stó w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Też tak myślę, że ta Księga będzie fajna! Wszyscy lubimy takie pamiątkowe przepisy kojarzące się z kimś... z babcią, mamą, świętami w Polsce... Babcia napisała nawet przepis na chrzan na Wielkanoc:-)

      Usuń
  2. mniam kiszona kapusta! ja bardzo żałuję, że moja babcia nie spisała swoich przepisów zanim ją Alzheimer zniszczył, bo piekła i gotowała fantastycznie... niestety przepisy zabrała ze sobą... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie utwierdza w przekonaniu, że KSIĘGĘ musze zrobić!

      Usuń
  3. Pomysł z księgą przepisów boski. Samą teraz mnie natchnęło, by odszukać przepisy mojej mamy na pożółkłych już kartkach pospisywane. A co do własnej kapusty to wstyd przyznać, ale poza jednym czy dwoma słoikami w szkole podstawowej na ZPT kiszonymi ja nigdy... Cóż teraz mam przepis, a nawet dwa, więc będzie trzeba kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  4. o, jej dlaczego do tej pory nie pomyślałam o domowej kiszonej kapuście? Musimy koniecznie z Łobuzami naszą zrobić! dziękujemy za pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witamy w klubie kapustożerców :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam mniam, kapusta kiszona przy wspolnym polskim stole :) Pieknie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby moje dzieci chciały jeść tak kapustę jak ja lubię! U nas z księgą przepisów tez nie wyszło, ale taka -przepisów ulubionych dań Tomka :) i tez planujemy kontynuować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc KSIĘGI PRZEPISÓW BABCINYCH robimy!!!

      Usuń
  8. W życiu nie kisiłam kapusty! Moja Mama chyba też nie. Ale może teraz spróbuje? Aż mi ślinka kapie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież, że ukisisz! Napisz jak wyszła!

      Usuń
  9. U nas kapusta ukiszona przez kochaną teściową. U niej zostaje zapach a u nas przyjemność spożywania :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci dobrze!! Lubimy to robić, ale zawsze prezent to prezent:-)

      Usuń
  10. Świetnie :)

    PS. Uwielbiam - jako polonistka - Wasze warsztaty. Cóż, pełne są SMACZKÓW :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przy kolejnych tez się "nie obejdziesz smakiem" ;-)

      Usuń
  11. Ja co roku kiszę sama kapustę :) W tym roku też kisiłam, nawet post o tym zrobiłam ;)

    Co do spożywania posiłków razem - bardzo to lubię, jak napisałaś to jednoczy rodzinę...w czasach kiedy wszyscy są zabiegani warto podtrzymywać ten zwyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - powinnam była o tym jeszcze więcej napisac - to bardzo, bardzo ważne!!! BO PRZY STOLE MIŁO JEST ROZMAWIAĆ!!!!!!

      Usuń
  12. Myślałam, że o kulinarnych wyrażeniach będzie ;-)
    A tu "masz babo placek", musiałam "obejść się smakiem" ;-)
    Kiszoną kapustę uwielbiam, ale ani babcia, ani mama, ani (tym bardziej) ja nie kisiłyśmy :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księga miała byc perełką językową... ale będzie jeszcze... będzie...!!!
      Ale może i dobrze, że kulinarnych wyrażen nie obwieściłam, bo ileż można się "kisić we własnym sosie"?
      Ale też tak myślę - ileż to pięknych kulinarno-stołowych przysłów polskich... hym...

      Usuń
  13. Ksiega przepisow to swietny pomysl!!!! Moge dostac troche kapusty? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że KSIĘGA PRZEPISÓW BABCI to dobry pomysł, bo wielu z was się podoba - może zrobimy kiedyś wszystkie a potem galeria:-)
      Planuję Księgę zrobić jakąś śliczną:-) Potem dzieci sie o nią pobiją:-)

      Usuń
  14. o rany....aż mi slinka pociekła - kapucha!!!!
    a stół muszę właśnie jakis fajny zakupic, bo ten co mamy to porażka... mały w sensie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak stół musi wielki być!! Też mamy za mały, chociaż nie maleńki! ale mieścił już wielu miłych gości!!!

      Usuń
  15. Polecam sie przy oprawie ksiegi Elu, bo kisic nie kisilam nigdy, za to uwielbiam wyjadac ze sloika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, juz mam jedną mamę, ale jakby nie wypaliło, to zgłaszam się do CIebie! Magdo zobacz proszę CIę post o LYAMYPYA, pzry etykiecie z czytaniem - jestem ciekawa Twojego zdania do ostatnich komentarzy.

      Usuń
  16. Kiszona kapusta w sam raz na wigilijny stół....
    Ciekawy warsztat:)
    Mamuśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiszona kapusta MUSI BYĆ! :-) tu jest niedobra, z octem...więc trzeba samemu się ratowac i robić:-)

      Usuń
  17. super pomysł z tą księgą, w każdej rodzinie powinno byc coś takiego jak księga przepisów babci, że tez ja o tym nie pomyślałam. Kwaszenie to niezła zabawa, fajny pomysł na warsztat, za rok i u nas się odbędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi szkoda, ze księga nie powstała na czas. Ale widzę, ze pomysł jest dobry, bo wszystkim się podoba! Zrobimy więc!

      Usuń
  18. Noooo, Kochana! Kiszenie kapusty na emigracji - to musi być frajda :).
    Ja mam taką książkę z przepisami mojej Mamy, pisanymi specjalnie dla mnie. Ma dla mnie WIELKĄ WARTOŚĆ. Szkoda tylko, że Mama nie zdążyła jej skończyć :'/

    Dziękuję za Waszą obecność w DZIECKU NA WARSZTAT :)

    OdpowiedzUsuń