sobota, 25 maja 2013

Dalej o nauce czytania maluszków.



Odpowiadając na pytania i postulaty, piszę post zawierający kilka szczegółowych informacji przydatnych przy nauce samogłosek i sylab (dzieci dwujęzycznych i nie tylko).

1. jeśli widzicie sekwencję: AA lub AAA; OO lub OOO to czytacie ją A-A-A O-O O-O-O, nigdy jako przedłużone samogłoski (występujące w innych językach)! To jest kolejny etap nauczania czytania – to sekwencja (to jest już praca lewej półkuli mózgowej). W pierwszych krokach uczymy pojedynczych: A O U itd. (prawa półkula, sprawniejsza u małych dzieci)

2. WIELKIE (majuskuła) i „małe” litery: ja pozostaję wierna stanowisku, że małe dzieci dobrze jest (!) uczyć czytać wykorzystując WIELKIE LITERY – popierają to stanowisko badania dotyczące umiejętności analizy i syntezy wzrokowej neurobiologów – małe dziecko lepiej postrzega wielkie litery, pisane czcionką bezszeryfową (bez zakrętasów i ozdobników). Mówimy tu o małych dzieciach! Ich analizator wzrokowy nie zawsze (!) jest gotowy do postrzegania skomplikowanych różnic, które występują w małych literkach.

3. Nie ma problemu z przejściem z liter dużych na litery małe!! Wraz z wiekiem i ćwiczeniami wzrastają umiejętności dziecka w dwóch ważnych zakresach: analiza i synteza wzrokowa oraz kategoryzacja i pamięć! Dziecko potrafi wykonywać te operacje myślowe na coraz to bardziej skomplikowanym materiale. Do mnie argument ilościowy (że wokół jest więcej małej czcionki) nie przemawia. Takie ćwiczenia „wzrokowe” mogą wykonywać np. dorośli, ucząc się języków obcych a nie małe dzieci, które wcześnie! uczymy czytać. Dzieciom większym z powodzeniem można „podawać” różne czcionki. Jeśli chcemy wcześnie uczyć czytać, musimy się dostosować do możliwości maleńkich dzieci i podążać za ich rozwojem ogólnym. Jeśli nauka przebiega normalnie, małe czcionki „wchodzą” same! Dziecko pyta i samodzielnie, w pewnym momencie, kiedy jego umiejętności analizy i syntezy wzrokowej oraz kategoryzacji są na odpowiednim do tego poziomie, zaczyna czytać małe literki.

4. Wiek. Dlaczego tak wcześnie: ja pokazałam moim dzieciom samogłoski w wieku około pół roczku (bez wielkich ambicji, że uczę czytać!). W wieku około roczku robiłam to częściej i więcej – tzn. więcej samogłosek się w klockach poniewierało. Wszystko jest w formie zabawy lub po prostu postrzegania tych literek jako części otoczenia. W tym wieku dla dziecka równie ważne jest jak mówimy: To jest A. I jak mówimy: To jest drzewo. Nie wie ono jakie funkcje spełnia A i drzewo. Jest. I tyle. Ważna jest możliwość wykorzystania tego czasu. Oczywiście dziecko dwuletnie – to też bardzo małe dziecko do nauki czytania ale już bardziej świadome, u takich dzieci ważniejsza jest wtedy technika zabawy. Dlaczego jeszcze: ano dlatego, że wszystkie dzieci z grupy, potrzebującej językowej stymulacji, powinny być objęte pomocą jak najwcześniej – mózg dziecka do 3 roku życia czyni cuda i ma wielkie zdolności. Ja dzieci dwujęzyczne zaliczam do tej grupy. Wiedziałam, że Maksymilian prawdopodobnie pójdzie do niemieckiego przedszkola w wieku około 2 lat. Chciałam, aby do tego czasu jak najwięcej i najlepiej opanował język polski. Udało się. Nauka czytania jest bardzo dobrą stymulacją dla pracy ośrodków w mózgu odpowiedzialnych za język.

Jeżeli dziecku małemu nauka czytania przychodzi z trudnością znaczy to, iż któraś z ogólnych funkcji rozwojowych jeszcze na to nie pozwala. Jeżeli jednak jest wskazane, by takie dziecko uczyło się czytać (dzieci z problemami rozwojowymi lub wg mnie też dwujęzyczne) ważne jest, by stwierdzić jaka funkcja poznawcza powinna być najpierw wyćwiczona. Tylko doświadczony terapeuta może to zrobić.

Jeżeli macie jeszcze pytania do tych problemów – piszcie proszę.

Post ten dedykuję Oli La – zmotywowała mnie do pisania ;-) – i jej Maluszkom!

25 komentarzy:

  1. Dalaś mi odpowiedź na moje wątpliwości.
    Zamierzam podpisać sprzęty w domu- literkami pisanymi -dla starszej i dla młodszych- i tu nie wiedziałam jaki rodzaj literek wybrać- wersaliki czy litery duże i małe. Rozumiem, że wersaliki arial będą ok? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Majuskuła (wersalik, wielka lub duża litera). ARIAL jest ok. Ja pisze dzieciom w arialu. I jak sprzęty to dobra będzie wielkość 72 czcionki (jak pomieścisz:-)) a przy dłuższych wyrazach zmniejsz.

      Usuń
  2. dzięki za dzisiejszy eye opener - jak zwykle u Ciebie Elu ciągle się człowiek czegoś uczy! Dobrze, że Cię mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy siebie! Jestem i jesteście. I do roboty! :-)

      Usuń
  3. A ja mam pytanie co do tych innych funkcji poznawczych o ktorych mowa na samym końcu? Można by rozwinąć wątek? Byłabym wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najkrócej: Różne trudności w nauce czytania wskazują na rożne, konkretne "niedojrzałości" między innymi np. problemy z analizą i syntezą wzrokową, kategoryzacją na materiale tematycznym i atematycznym, pamięcią sekwencyjną lub symultaniczną, spostrzeganiem świata "od lewej do prawej" (kierunek czytania), analizą i syntezą słuchową, myśleniem przyczynowo-skutkowym.
      Pozdrawiam serdecznie - mam nadzieję, że zdrowi jesteście...!

      Usuń
  4. Elu! My mamy zastój... Młodszy ma etap wszystkiego na NIE, na takim poziomie, że nawet starszakowi nie udaje się postawić na swoim... ;) więc nasze ćwiczonka przemycamy, gdy młodszemu zdarzy się kimnąć ;) a ostatnio nie zdarza się często, bo drzemki też na NIE są... Czekamy cierpliwie na kolejne etapy rozwojowe z nadzieją, że bunt dwulatka niedługo się skonczy... Jak znam życie, to zaraz po nim bedzie bunt trzylatka...
    Mimo wszystko dzięki za Twoje posty.... My staramy się właśnie wrócić do dnia codziennego, dziadki sobie pojechali :( buuuu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodszemu też przemycaj w zabawie. Nie masz wyjścia. A NIE i słowo "bunt" zmień w swej głowie na ustalanie granic i własnej autonomii - o wiele lepiej ten czas się akceptuje.
      Ja tez pracuję nad sobą w tym względzie!
      Myślę cały czas o tym, że u Was przydałyby się ćwiczenia sekwencji - może pomogłoby to uspokoić działanie, wprowadzić kolejność nawet w zwykłych czynnościach.

      Usuń
    2. Zalinkowałam Cię... U mnie... Hehe

      Usuń
  5. Muszę zapytać, choć może to są głupie pytania... Czy mam zatem mojemu Frankowi podpisać różne sprzęty, meble, czy tylko ponaklejać wyrazy z głoskami A,O,U?
    Do tej pory czytałam mu wierszyki, ale on słuchać średnio chce. On lubi patrzeć na obrazki. Aczkolwiek mamy taką serię książeczek (polecam!) po angielsku first steps with ladybirds:
    http://www.tadzimir.pl/product_info.php?products_id=1749&language=pl&SkadTrafil=webkupiec
    I właśnie uwielbia je oglądać ( bo składa się bodajże z 7 części) i z nich nauczył się literek i swego czasu zakładał tylko te bluzeczki, które miały literki M lub L :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieki. Zrozumiałam. Zdrowi juz zdrowi, ale ciagle rozdarci, jak się tego czytania uczyc. Ale najważniejsze, ze probujemy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuje za uporzadkowanie. Ja teraz z moja prawie dwulatka probuje przejsc od samoglosek do laczenia w ciagi A-A-A itd, ale zupelnie nie widze zainteresowania. Samogloski mamy powlaczane do roznych zabaw i jakos sie po domu poniewieraja, wiec chcac nie chcac sie ich nauczyla. Jednak na ciagach liter zupelnie sie nie koncetruje, tak jakbym w powietrze mowila/pokazywala. Przy czym na roznych czynnosciach potrafi sie na dlugo skoncentrowac, roznych manualnych, sluchaniu, lepieniu itd. Bardzo jest teraz zainteresowana np. liczeniem. Czy to znaczy, ze jest niegotowa i odposcic? Nie chce zeby mi sie zniechecila. Czy w jakis inny sposob stymulowac.
    Pozdrawiam

    Ola H

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu! Odpiszę niedługo - bo ważne kwestie poruszyłaś! Proszę poczekaj. Przepraszam, ale "domowo" nie dam rady!

      Usuń
    2. dzieki, czekam z niecierpliwoscia!
      O.

      Usuń
  8. Kolejne przydatne wiadomosci. Musze polecic Twojego bloga mojej mami, bo ona teraz aktywnie interesuje sie dwujezycznoscia mojej Lilianki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbara Wnuk28 maja 2013 00:55

      Sama sobie znalazłam już znacznie wcześniej :),a ponieważ tematyka rozwoju mowy i myślenia u dziecka nie jest mi obca:) aktywnie go śledzę i poszerzam swoją wiedzę zawodową.Blog jest naprawdę świetny.

      Usuń
    2. Jak wspaniale widzieć pod moim dachem takie miłe kobiety!!
      Witam serdecznie!
      Proszę o pytania, bym wiedziała o czym pisać:-))

      Usuń
  9. Znalazłam odpowiedz na moje wcześniejsze pytanie :d tak to jest jak sie nie czyta po kolei tylko skacze po tematach :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani ELu! Czy można jakoś stymulować maluszki poprzez pokazywanie im plansz z napisami. Wiem, że tak się robi w metodzie stricte domanowskiej. Czu mogę zacząć pokazywać takie obrazki z podpisami drukowanymi mojemu 3miesiecznemu synkowi (starszy ma 2,5 roku i "lecimy" choć wolno metodą Prof Cieszyńskiej). Czy pomoce "MOje pierwsze słowa " będą odpowiednie? I jeszcze jedno. Czy nauka matematyki metodą Domana (takie kropki) to dobry pomysł? Pozdrawiam i gratuluję świetnego bloga! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - dla maluszka plansze z napisami są ok! Mogą byc obrazki z Moich Pierwszych Słów - tam są onomatopeje i w drugim pudełku do czytania globalnego.
      Kropki powinny być też dobre.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź:) Pani Elu chciałam jeszcze dopytać jeśli można... Bo rozumiem zasadność dużych drukowanych liter przy nauce czytania, takie też będę pokazywać Młodszemu na planszach (przerobiłam tablice domanowskie:). Ale w wielu pomocach naukowych, książeczkach, "flashcardsach" językowych tudzież "Czu Czu"są napisy małymi drukowanymi literami. Czy ich oglądanie przez dziecko, które uczę (będę uczyła czytać metodą symultaniczno-sekwencyjną) w jakikolwiek sposób szkodzi/miesza w główce? Zwracać dziecku na nie uwagę czy ignorować? Bo nie da się wszystkiego przerobić na duże drukowane litery:( Dziękuję raz jeszcze! Kasia

      Usuń
    3. Hym... Unikać raczej - zalezy co Pani pokazuje. Jak obrazek, to nie zwracać uwagi na napis. i opowiadac o obrazku. JA przeciez też sama mam mnostwo książeczek dla dzieci pisanych małymi literami. ALE! Jak chcę na nich UCZYĆ CZYTAĆ, bo jakieś fajne np. historie, czy obrazki - to - albo maluję albo zaklejam i pisze własne teksty.

      Usuń
  11. To już rozumiem i wiem wszystko:) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani ELu! Chciałam jeszcze tylko zapytać czy jeśli chodzi o maluszki (mój skończył prawie 4 miesiące) to czy nauka czytania metodą krakowską została u nich jakoś przemyślana, w sensie czy ma być konkretna wielkość tablic, rozmiar czcionki, czy trzeba to pokazywać w jakichś określonych sesjach, czy ktoś to w ogóle opracował tak jak w przypadku czytania metodą Domana czy też raczej trzeba się zdać na spontaniczność i zalecenia z jakimi się zetknęłam a propos "Domana "(posiłkowałam się książką "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka" Państwa Minge) nie mają tu znaczenia...? Bo myślałam, żeby robić tak samo jak w tej książce jest napisane, tylko zamienić czcionkę na litery duże drukowane....? I jeszcze takie jedno pytanie...? Bo skoro ta prawa półkula mózgu jest u dzieci tak super rozwinięta, a lewa w naturalny sposób uaktywnia się później to dlaczego nie wyciskać z tej prawej wszystkiego co się da na wczesnym etapie? Pytam, bo odnoszę wrażeniem, że jak czytam różne nt metody krakowskiej, to wszędzie jest tam mowa o tym by aktywizować lewą półkulę. A czy takie czytanie globalne dla maluchów najmniejszych samo w sobie? nawet jeśli dzieci nie nauczy to czytać (sama się przekonałam bardziej to metody symultaniczno-sekwencyjnej, ale nijak nie umiem jej przełożyć na niemowlaka) to czy nie przysłuży się rozwojowi jakowychś nowych połączeń nerwowych??? Ale namotałam;) Z góry dziękuję za odpowiedź:) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Pani wykorzystać swoją wiedzę i tez zdac się na intuicję - tylko przełozyć na razie na druk. Wielkość czcionki musi być taka by Maluch widział! a długość prezentacji? - taka by Pani widziała, ze skupił wzrok chociaż na chwilkę.
      Co do prawej półkuli: oczywiście!! Jak nazwa mówi: wychodzimy od symultanicznych zdolności prawej półkuli!!!, wykorzystujemy ją. Uczymy ile możemy, ale po to by w pewnym momencie przejść na lewopółkulowe myślenie (j. pol. fleksyjny tego potrzebuje!! - dzisiaj mój synek zapytał mnie co to jest "lesie"!!!!!! - w lesie) A więc - u maluszków globalnie uczymy - samogłoski, onomatopeje, rzeczowniki w mianowniku- nie za wiele!, czasowniki - kilka!!!) Każda interakcja!!!! z dzieckiem- maluszkiem przyczynia się do rozwoju połączeń nerwowych!! Szczególnie interakcja - twarzą w twarz!!! - w związku z tym - niech PAni nie zapomni, żeby pokazywac się zawsze!!! - swoje usta, mimikę, oczy podczas ćwiczen - zabaw z dzieckiem. Prosze pamiętać, iż te pierwsze rozmowy twarzą w twarz są NAJWAŻNIEJSZE!!, żeby się PAni czasem za tymi kartkami nie schowała:-) ;-)

      Usuń