sobota, 9 marca 2013
Budujące słowa.
Od kilku dni szukam chwilki czasu, by napisać kilka słów w podziękowaniu!
Otóż prawie tydzień temu odwiedziliśmy jeden z naszych polskich "przyczółków" tutaj - naszą, już mianowaną na "domową", fryzjerkę:-)
U fryzjera, jak u fryzjera - gadu gadu... Wiele tematów naszej polskiej emigracji, tematów o małych dzieciach itd.
Ale za jedno chcę szczególnie podziękować Karolinie: powiedziała nam kilka razy słowa pochwały, jak nasz Maksymilian pięknie mówi po polsku! Dziękuję Ci za to! Zdałam sobie sprawę, że te parę zdań umocniło mnie na tyle, że chce mi się być dobrą mamą, że chce mi się dalej odpowiadać na wszystkie pytania, że chce mi się czytać jeszcze i jeszcze, że chce mi się szukać odpowiedzi na pytania...
I tu mój apel - chwalmy mamy, chwalmy ojców, chwalmy rodziców, którzy starają się i wyjdzie im cokolwiek!! Chwalmy dzieci - opisujmy, co już potrafią i jak się starają! Chwalmy ich starania, by budować dobrą dwujęzyczność lub wielojęzyczność u ich dzieci!
Zobaczmy w każdym coś wartościowego!
Tulipan dla Karoliny i dla wszystkich tych, co posłali dziś do kogoś dobre, budujące słowo!
piątek, 8 marca 2013
5. PIĄTKOWE GADUŁECZKI - starter gramatyczny...

Dzisiaj przypomniało się mi pytanie jedej ze znajomych mam Polek, o to jak stymulować rozwój języka polskiego u dziecka w małżeństwie mieszanym. Sytuacja była taka, niestety częsta, że dziecko poszło wcześnie do żłobka i język kraju przyjmującego (język taty) ewidentnie zdominował rozwój językowy chłopca. Mama stosowała metodę OPOL (mówiła konsekwentnie po polsku), ale też nie chciała ani udawać, że nie rozumie, kiedy dziecko mówiło w języku taty, ani zbyt nachalnie zwracać uwagę chłopcu, by nie zniechęcać go do języka polskiego.
Zaproponowałam jej metodę, którą stosuje się w Szkole Krakowskiej w pracy z dziećmi z głębokimi zaburzeniami językowymi (np. niesłyszące, autystyczne) - dać dziecku "pakiet początkowy" gramatyki języka polskiego (która wiemy nie jest łatwa).
Taki "pakiet początkowy" - starter - to prymarne, najważniejsze kategorie gramatyczne języka polskiego, które pojawiają się stopniowo u dziecka, uczącego się języka polskiego od swoich rodziców. Pomijamy tu system fonologiczno-fonetyczny (brzmienie) a koncentrujemy się na tym, by pokazać dziecku pierwsze opozycje gramatyczne. Dziecko, poznając te podstawowe składniki systemu języka polskiego, będzie miało narzędzie do nazywania rzeczywistości, którą postrzega (!!!) oraz będzie miało wzór, matrycę do budowania samodzielnych wypowiedzi w języku polskim. Wielokrotność powtórzeń pokaże dziecku zasadę użycia i moc sprawczą słowa wypowiedzianego!
Podczas zabawy lub codziennych czynności staramy się tak prowadzić rozmowę, aby podać dziecku schematy gramatyczne, które pozwolą mu samodzielnie potem opisać tę sytuację. Możliwe, że takie rozmowy prowadzimy z dzieckiem naturalnie!, bo taki jest proces naturalnego nauczania języka, jeśli nie - spróbujmy, a po kilku próbach wyda się nam to naturalne.
A więc wybieramy "obszar rzeczywistości" bliski dziecku: np. dom, pokój, jedzenie (jeśli lubi), spacer, zabawki, kąpiel, zakupy, zwierzęta, ubrania.
Mamy wybrany temat: np. JEDZENIE, sytuacja naturalna, w kuchni lub zabawa z misiem lub lalką:
- uczymy na początek (poprzez wskazywanie i pytania): rzeczowników w MIANOWNIKU; O! CO TO? SER? TAK TO JEST SER. O! A TU TO JEST? A! CHLEB I MASŁO! KAWA I MLEKO. WSZYSTKO MAMY NA ŚNIADANIE!
- wprowadzamy kilka czasowników (np. 3) JE PIJE GOTUJE; Np. ALA JE! MNIAM, MNIAM. MAMA GOTUJE. TATA JE.
- potem w rzeczowniku dodajemy dla kontrastu DOPEŁNIACZ i BIERNIK!!! To formy, które są najważniejsze!!:
- DOPEŁNIACZ to jest klasyczna (znana każdemu rodzicowi) zabawa w JEST/NIE MA. Pamiętajmy o zadawaniu pytania (niekoniecznie za każdym razem). Np. O JEST JAJKO! ALA JE AM AM! I NIE MA JAJKA; CHLEB! (chowamy za siebie) CZEGO NIE MA? NIE MA CHLEBA; O! JABŁKO! O! (chowamy do pudełka) NIE MA JABŁKA!; SER! (chowamy do lodówki) CZEGO NIE MA? NIE MA SERA!; KAWA! (chowamy do szafki) NIE MA KAWY!; MASŁO,(chowamy do lodówki)CZEGO NIE MA? NIE MA MASŁA; WODA (po wypiciu) NIE MA WODY!
- BIERNIK wprowadzamy przez pytanie CO? (KOGO? CO? widzę? jem?) CO JE ALA? ALA JE JAJKO! MNIAM, MNIAM. CO ALA PIJE? ALA PIJE SOK! a MAMA CO PIJE? MAMA PIJE KAWĘ. A TATA? PIWO... A JA JEM SZYNKĘ A ADAM JE ZUPĘ.
Podobnie może wyglądać zabawa z misiem lub innym stworem.
Zasada zabawy w rożnych miejscach, z różnymi rzeczami: STARTER GRAMATYCZNY: MIANOWNIK (pytamy KTO? CO?), kilka czasowników (pytamy CO ROBI?), odmiana DOPEŁNIACZ (pytamy KOGO? CZEGO? NIE MA?) i BIERNIK (pytamy KOGO? CO? WIDZĘ?)
OCZYWIŚCIE: MY!!! mówimy wszystko - dziecko musi się osłuchać! Potem, po kilku, kilkudziesięciu, powtórkach zostawiamy krótką pauzę - dziecko ma szansę na wypowiedź.
UWAGA: podane "prymarne formy" gramatyczne dotyczą oczywiście języka polskiego! W innych językach wygląda to inaczej - no bo przecież w nie każdym języku jest odmiana...
Powodzenia życzę wszystkim, którzy chcą pomóc dziecku! Spokojnie! Cierpliwie! spróbujcie stosować tę zasadę i bawcie się dobrze!
Witam serdecznie nowe osoby w okienkach: OLGĘ!!! i OLĘ!!! i KASIĘ!!!
wtorek, 5 marca 2013
4. WTORKOWE CZYTANECZKI - smoczy język.
Dzisiaj we WTORKOWYCH CZYTANECZKACH chciałabym podpowiedzieć, co z wszystkimi "zgadulami". Znamy takie dzieci, co przeczytają pierwszą sylabę i dalej! w te pędy - zgadywać! co dalej. Już nie specjalnie im śpieszno do czytania kolejnej sylabki! Bardzo dobrą metodą jest zaproponowanie im czytania tzw. "nonsensownych" zbitek sylab. Tłumaczymy im, że jest to język dzikiego plemienia, papug, słoni, smoków, żab czy innych tam gadów i czytamy!
Dzieci dwujęzyczne bardzo chętnie przystają na "smoczojęzyczność" i inne takie języki.
Maksymilian, czytając wczoraj zbitki 3 sylab w języku smoczym, stwierdził: " Ja mówię po polsku i po niemiecku a smok po smoczemu!" I z wielkim entuzjazmem tłumaczył mi kolejne słowa...
Film jest starszy - Makuś czyta po 2 sylaby otwarte:
Poniżej skan z wczorajszej "czytaneczki" wieczornej:
oraz skany z tego, co Maksia czeka - mieszanek sylab otwartych i zamkniętych. Ale to jeszcze, jeszcze...trochę czasu upłynie, albo wody w Wiśle:
Ćwiczenie takie pomaga też w nabywaniu płynności w czytaniu sylab znanych dziecku.
Skany pochodzą z MOICH SYLABEK cz. 2 i cz.3, Agnieszka Fabisiak-MAjcher, Elżbieta Ławczys, wyd. WIR, Kraków.
Na koniec witam nowe osoby w okienkach obserwatorów: Ilonę witam i imienniczkę mojej córeczki: Alicję!!
niedziela, 3 marca 2013
Zaczynamy rok od marca.
Kolejny miesiąc roku się zaczął a my dopiero teraz startujemy z kalendarzem: zrobiliśmy taki prosty, będziemy go urozmaicać i myślimy, ze z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień będzie bogatszy. Zaznaczyliśmy dni tygodnia, wpinamy miesiąc i każdego dnia zmieniamy karteczki z napisami: WCZORAJ, DZISIAJ, JUTRO.
Niektóre napisy są w wersji polskiej i niemieckiej. Zastanawiałam się nad wersją w jednym języku, ale chyba taki wybór nam teraz pasuje.
Druga tablica służyć ma do przypinania dokładnie nie wiadomo czego: teraz jest obwieszczenie, że "JEST ZIMA, WIOSNA IDZIE" i do tego rysunki Maksymiliana.
Niesamowitą frajdę sprawia mu przepinania karteczek - jak na razie - i wpinanie torcików z imionami (zaznaczanie urodzin bliskich znajomych) i ważnych dni (tu np. pierwszy dzień wiosny). Kalendarz wygląda tak:
Dam znak, jak to funkcjonuje i jakie fantastyczne urozmaicenia uda nam się wprowadzać !
A wszystko przez wkropkę i asiemi , które na swoich blogach pokazały piękne kalendarze i zachciało mi się podobnego dla synka... Pozdrawiam!!!
Witam serdecznie nowych obserwatorów!! Miło mi widzieć nowe kolorowe kwadraciki:-) Witam: mySIMPLEART :-), Grażkę :-), Dizzy Ivy :-), Karolinę G-G :-) i maryske.m :-) Jak kogoś pominęłam to witam szczególnie miło!!!
Niektóre napisy są w wersji polskiej i niemieckiej. Zastanawiałam się nad wersją w jednym języku, ale chyba taki wybór nam teraz pasuje.
Druga tablica służyć ma do przypinania dokładnie nie wiadomo czego: teraz jest obwieszczenie, że "JEST ZIMA, WIOSNA IDZIE" i do tego rysunki Maksymiliana.
Niesamowitą frajdę sprawia mu przepinania karteczek - jak na razie - i wpinanie torcików z imionami (zaznaczanie urodzin bliskich znajomych) i ważnych dni (tu np. pierwszy dzień wiosny). Kalendarz wygląda tak:
Dam znak, jak to funkcjonuje i jakie fantastyczne urozmaicenia uda nam się wprowadzać !
A wszystko przez wkropkę i asiemi , które na swoich blogach pokazały piękne kalendarze i zachciało mi się podobnego dla synka... Pozdrawiam!!!
Witam serdecznie nowych obserwatorów!! Miło mi widzieć nowe kolorowe kwadraciki:-) Witam: mySIMPLEART :-), Grażkę :-), Dizzy Ivy :-), Karolinę G-G :-) i maryske.m :-) Jak kogoś pominęłam to witam szczególnie miło!!!
piątek, 1 marca 2013
4. PIĄTKOWE GADUŁECZKI - pogaduchy do poduchy.
Wszyscy wiemy, że wieczorna pora, kiedy to tulimy nasze dziatwy, czytamy, uspokajamy, wyciszamy i usypiamy to jedne z najważniejszych chwil dnia, życia... To dobry czas, ażeby przeprowadzać rozmowy, spokojne, mądre, ciepłe, ważne, potrzebne. To dobry czas, żeby porozmawiać o radościach z dnia mijającego, o problemach (nie roztrząsać a poszukać ewentualnego rozwiązania). To dobry czas, żeby nastroić nasze dzieci na dobry sen, utulić je pozytywnymi myślami, marzeniami. To dobry czas, żeby stworzyć taką atmosferę, żeby przyszedł dobry sen.
W rodzinach dzieci dwujęzycznych to dobry czas na spotkanie z językiem, z językiem mamy i taty. To własnie w języku, w słowach, w zdaniach kryją się te wszystkie rzeczy, o których pisałam powyżej: możliwość dzielenia się przeżyciami, cała radość, mądrość, ciepło, marzenia...
Pamiętajmy więc wieczorem - nie tylko o czytaniu, ale tez o "pogaduchach do poduchy"! To ważne dla nas, ważne dla rozwoju emocjonalnego naszych dzieci i naszego też! Słuchajmy co one nam chcą pokazać! Słuchajmy, co chcą powiedzieć. Uczmy rozmowy! Pokazujmy im, że od tego właśnie jesteśmy - od słuchania! Od wsłuchiwania się!
Słuchamy a usłyszymy wiele - niezależnie od wieku dziecka!
Dla ilustracji nasza - moja i Maksymiliana, wczorajsza wieczorna pogaducha:
Rozmawialiśmy, jak to "ciężko" z małą siostrą: wszystko burzy, wszystkim chce się bawić; wszędzie włazi! Tak "ciężko", ze chce się (i niekiedy się tak dzieje) ją pobić!! Ja mówiłam, ze mi się wtedy chce strasznie krzyczeć! Bo się boję o Alę, że krew..itd.; że rozumiem, że go złości Mała... Szukaliśmy rozwiązania: myśleliśmy co ma zrobić Maksiu: wymyśliliśmy: 1. walnąć czerwony fotel; 2. narysować wściekłe kreski na tablicy, 3. zawołać mnie; Myśleliśmy co ja mam robić, żeby nie krzyczeć (bo nikt tego nie lubi!):
Makuś wymyślił!: "masz powiedzieć "nie jest nie""
Ja: ??? - pytajniki w moich oczach... Aha - odpowiadam. I co nie będziesz jej wtedy uderzał?
Makuś: Nie.
Ja: Aha. Nie jest nie. Aha.
Cisza... Myślę, z czego to, skąd to?
I pytam: Makuś, a tak mowi Anna w przedszkolu? i to Ci pomaga?
Makuś: Tak!
Ja: A ona mówi po niemiecku!
Makuś: Tak.
Ja: Co ona mówi?
Makuś: Nein ist nein.
No i dowiedziałam się. Dowiedziałam się, co pomaga Maksiowi... Jakie zachowanie dorosłego.
Zobaczymy jak nam pójdzie wcielanie w życie...
Miłych wieczornych pogaduszek!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



