poniedziałek, 19 listopada 2012

Czytać nuty...

Znowu różnice kulturowe. Zawsze patrzyłam ze zdumieniem, a raczej słuchałam jak Austriacy śpiewają. Mimo iż moje ucho muzyczne kiepskie jest słyszę, że śpiewają pięknie, równo, delikatnie jakoś, na głosy. Sztuka. Nie wiem, czy to charakteryzuje ten region, w którym mieszkamy, czy całą Austrię. Ale faktem jest, że Polacy wypadają słabiutko. Jak już zaśpiewamy (np. polska msza) to pożal się Boże! Ostatnio ta różnica dotknęła nas rodzinnie. Nasz synek chodzi z kilkoma przedszkolakami do szkoły muzycznej. Faktem jest, że śpiewa ładnie, ucha ma świetne, wyczucie rytmu genialne. To po tatusiu. Ale. Dostaje do domu ze szkoły piosenki - proste podobno, z nutami!, żeby rodzice ćwiczyli. A my...nut nie czytamy. Okazuje się, że Austriacy wszyscy w jakiś dla mnie tajemniczy sposób tę umiejętność opanowali i to nie jest problem. Cóż. Dla nas jest duży. Maksymilian tak chce z nami śpiewać...Musimy się więc szybko zastanowić jak tę różnicę kulturową pokonać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza