poniedziałek, 29 lipca 2013

Moc energetyczna A



Dzisiaj o mocy energetycznej A, a nawet A++



Agnieszka przysłała mi miłego maila o tym, jak jej córeczka Emi pierwszy raz przeczytała A!
Agnieszka pisze, że Emi "sama znalazła i przeczytała literkę A na opakowaniu zmywarki. (chodzi o klasę energooszczędności A)" potem "Trzymałam moją Emi na rękach, co by łapkami z farb nie narobiła jakichś strat, a ona mając na wysokości oczu napis TOALETY/TOILET zaczęła paluszkiem pokazywać wszystkie samogłoski, które znała z książeczki!"

Emi ma 18 miesięcy. Dwa miesiące temu Agnieszka zapytała mnie o radę, jak pomóc Małej - Emi bardzo mało mówiła. Rady były na początek proste, takie, o których wielokrotnie tu pisałam i, o których przypominam wszystkim rodzicom raz jeszcze:
1. naśladowanie wszystkiego, co powie dziecko (wtedy mamy prawo oczekiwać, że dziecko tez zacznie naśladować). Pisałam kiedyś o tym TU: http://dwujezycznosc.blogspot.co.at/2013/01/pierwsze-rozmowy-z-malenkim-dzieckiem.html.
2. mówienie prostym językiem, z wieloma powtórzeniami;
3. czytanie prostych książeczek - poleciłam Agnieszce i wiem, że bawią się, czytają Moje Pierwsze Słowa oraz pierwsze zeszyciki z Kocham czytać.

Miło mi czytać teraz, że Emi odkrywa zabawę i działanie w języku, że cieszy się z tego, co umie powtórzyć.

I uśmiecham się do Agnieszki, bo wiem, jak Ona - MAMA, się cieszy :-)

piątek, 26 lipca 2013

Raperzy i Butenko - ZNAD WISŁY... pożyteczne z półeczki

Kolejna wakacyjna propozycja. Ale uprzedzam - jak już się zacznie słuchać - pół nocy nieprzespane! Wciąga...

Może pamiętacie T-RAPERÓW ZNAD WISŁY?

Ja pamiętałam słabo, ale płytę EKSHUMACJA 2 mam i znam dobrze:


Zdjęłam z półeczki, bo pomyślałam, że to fajna propozycja dla młodych naszych, nastolatków!! Trochę polskiej historii w wydaniu tak zachęcającym i wciągającym!!! Wydaje się, że taka forma może młodego człowieka zainteresować!! A i nam, dorosłym całkowicie, wyuczonym historii, że HEJ!, powtórka będzie miła.

Dodatkowa atrakcja to książka z tekstami z płyty zilustrowana przez Boghdana Butenkę!



"PKP czyli Poczet Królów Polskich" to zabawny "podręcznik" historii. Jak mogłoby nie być dowcipnie, skoro autorami książki są Grzegorz Wasowski (znany satyryk i T-raper znad Wisły:) oraz mistrz humoru w ilustracji Bohdan Butenko! "PKP" słyszeliśmy już na hip-hopowej płycie T-raperów, a teraz mamy w wersji książkowej - jak czytamy w stosownej informacji "przejrzanej, poprawionej i poszerzonej". Rymowaną historię, którą można sobie czytać rapując, zaczynamy oczywiście od Mieszka I, a kończymy na Stanisławie Auguście Poniatowskim. Roi się tu od nazwisk, miejsc i dat (na końcu znajdziecie spis bibliograficzny 25 pozycji!), ale nie jest to przecież klasyczny wykład, tylko zabawa słowem, rymem i rytmem i przy okazji garść wiedzy na wesoło.
"To nie plotki, nie pogłoski, "PKP" to hit! - Wasowski" - twierdzi autor na okładce. Przekonajcie się o tym sami.
(recenzja z wortalu RYMS)

Niestety nie wiem, czy książka jeszcze jest gdzieś dostępna...

Nie mogłam się zdecydować, jaki utwór wybrać, jaką wersję. Zamieszczam więc dwie: pod pierwszym linkiem jest wersja z fajnym teledyskiem (link, bo nie udało mi się załączyć teledysku!), druga to już ta widoczna - ma napisy!!

https://www.youtube.com/watch?v=LUk6gbV0AGk



Zaczęłam szperać po necie, żeby załączyć jakieś utwory i znalazłam streszczenie LALKI, którego (o zgrozo!) nie znałam! Cudowne! też tylko link...:

https://www.youtube.com/watch?v=Xz0dt25WENg&list=RD02031cplUl7_g

Polecam!!! Niby dla "starszaków", ale Maksymilian już biega od paru dni i rapuje: "MIESZKO! MIESZKO! MÓJ KOLEŻKO!!"

Oprócz "historycznych utworów", wszystkim zalecam odsłuchanie twórczego "szaleństwa" T-RAPERÓW w celach terapeutycznych - tzw. terapia śmiechem.
Dobrej zabawy!!

czwartek, 25 lipca 2013

Figa z makiem



Ja do Maksia, pokazując znany gest, z zaplecionym kciukiem: A, figa z makiem!
Makuś bardzo zdziwiony: Ale dlaczego "finger" z makiem!!??
(niem. finger - palec, w wymowie bardzo zbliżone do figa z przedłużonym a...)

środa, 24 lipca 2013

Kultura a moda.

Wiele regionów Polski, Europy, świata może pochwalić się pięknymi strojami. Nawiązują one do tradycji, obrazują kulturę.

W Austrii - Trachten!!


Zdjęcie pochodzi ze strony prezentującej kolekcję z Karyntii z 2013 roku:
http://www.trachtenhaus.com/fotos-mobile/category/47-kaernten-kollektion-2013

Zdjęcie ze strony internetowej sklepu Otto.


Trachten - są to stroje, "kostiumy" regionalne. Ale sprawa z nimi jest przeważnie niewiarygodna dla Polaka!!! No Austriacy mają swoje stroje regionalne! Można je na przykład często zobaczyć u kelnerów w gospodach!
Ale... Ale...
Austriacy, w tym regionie, w którym mieszkam, noszą "trachten" bardzo często!!, zakładają na przeróżne okazje!! bardzo dumnie!! z uśmiechem na twarzy!! Każde święto kościelne, parafialne, gminne, lokalne, rodzinne (wesela, urodziny), festyny, święto rybaka, buraka, ziemniaka, szynki, dyni, słonecznika - wszyscy, jak jeden mąż! wskakują w swoje stroje. Małe dzieci, nastolatki!!! (się nie wstydzą!), dorośli, starsi. Stroje mają różne charaktery: są stateczne, są eleganckie, są frywolne! Ale zawsze są.

Kilka lat temu przecierałam oczy ze zdumienia: ulicą w Grazu biegły trzy młode kobiety w takich strojach, z prezentami w rękach - wbiegły do knajpki, zupełnie współczesnej (!) i podglądałam je potem - większa grupa młodych pan bawiła się na wieczorze panieńskim!

Kilka tygodni temu przecierałam oczy ze zdumienia: drogą maszerowały dzieci ze świadectwami - dzieci ubrane były w stroje regionalne!

Kilka dni temu przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy na bierzmowaniu zobaczyłam całe (!) rodziny ubrane w odświętne stroje.

No tak się dziwię jeszcze bardzo często: jak widzę ogłoszenia: "Trachten Disco!!", "Trachten Tanzen!!"; jak widzę całe! piętra w sklepach ze strojami regionalnymi; jak widzę reklamy sklepów internetowych, jak widzę sklepy z bajecznymi strojami! Drogie jak..., ale każdy ma! No tak się dziwię jeszcze bardzo często, bo pochodzę z kraju, w którym przez wiele lat kulturę regionalną gnębiono, ośmieszano. Pamiętam z dzieciństwa, jak młodzież z miasta śmiała się z wiejskiej, kiedy ta odważyła się założyć strój ludowy lub, nie daj Boże, w zespole tańca ludowego tańczyć - tzw. "obciach". A muzyka ludowa - to rzępolenie!?
Może się to nastawianie zmieniło. Mam nadzieję.

Ale!! To, z jaką częstotliwością można zobaczyć dumnego Austriaka w stroju regionalnym, jest nie do zrozumienia dla Polaka, oj nie... Trzeba z nimi być długo i widzieć i podziwiać! Zrozumieć ich dumę z tego wszystkiego, co prezentuje dany region. Zrozumieć ich chęć, żywą, do utożsamiania się z tradycją dziadków.

Zapraszam do obejrzenia poniższej strony!! Zobaczcie!! Przecierajcie oczy ze zdumienia, jacy oni piękni, dumni i też zabawni...: http://www.trachtenhaus.com/events/fotos



A to z miejscowego sklepu:




I co sądzicie? Różne są te stroje, niektóre przecudowne, niektóre kiczowate. O jak by mi się chciało mieć taki swój strój, taki przepiękny - ale mi się nie należy z racji nie posiadania przodków austriackich. A w Polsce nie ma takiej identyfikacji... a nawet jakbym taki krakowski strój na siłę kupiła (bo ja nie z Krakowa), to gdzie w nim pójdę? - tylko na procesję na Boże Ciało...

wtorek, 23 lipca 2013

Pożyteczne z półeczki - słowniki!

Ostatnio łapię się coraz częściej na robieniu błędów - jak piszę po polsku!! Zastanawiam się, jak coś napisać!!?? Zwalniam myśli, bo wydaje mi się, że słyszę jakiś błąd w swojej wypowiedzi. Takie same "zachowania" obserwuję tutaj u znajomych Polaków. No cóż, to normalna kolej rzeczy, kiedy kontakt z językiem polskim jest mniejszy niż z niemieckim.
Ja ciągle mam znikomy kontakt z niemieckim. Wydaje się, że mam duży kontakt z językiem polskim: mówimy w domy po polsku, piszę tylko po polsku, czytam ciągle... nie tyle, co kiedyś, ale ciągle coś podczytuję.
Pomimo to słyszę i zauważam swoje błędy, zwolnienie myśli.
Co robić - nie pozostaje nic innego, jak czytać więcej i więcej. Pisać.
Pomocą służą słowniki. Uważam, że każdy Polak na emigracji powinien mieć Słownik Języka Polskiego (oj nie raz, nie dwa jest potrzebny), przyda się Słownik Poprawnej Polszczyzny, Słownik ortograficzny, Słownik wyrazów bliskoznacznych, może też frazeologiczny - chyba PWN dalej jest najlepszym wydawnictwem w tej dziedzinie-ale nie jestem specjalistą, nie wiem na sto procent. Należy coś wybrać i mieć!
Nie wszystko można sprawdzić w internecie (- albo ja jeszcze nie potrafię??).
Uważam, iż ucząc języka polskiego dzieci poza granicami Polski, powinniśmy na półeczce ogólnodostępnej w domu postawić takie słowniki. Dzieci dwujęzyczne bardzo szybko mają dobrą świadomość językową i pytają jakoś wielce często ;-)

Ja z ostatniego pobytu w Polsce przywiozłam Słownik Poprawnej Polszczyzny... i jest, uff...


Stoją u nas słowniki więc wszelakie.
I Maksymilian ma wrażenie, że tam wszystko można sprawdzić!
Nawet to kilka razy niecnie wykorzystałam: jak już na setne rozwinięcie pytania DLACZEGO...? nie miałam odpowiedzi, powiedziałam "bo tak napisali w słowniku." Kropka. Świętość.
Dzisiaj: Mąż stwierdził, że nie wie jak się nazywa, taki specyficzny odcień niebieskiego, wpadający w szaro-zielony; na co Maksymilian: "Sprawdzimy w słowniku!"

Polecam słowniki - może to powinien być jeden z zakupów wakacyjnych z Polski, albo prezent od rodziny dla naszych dzieci (tak, jakby pytali:-))...

Witam w okieneczkach Alicję!