niedziela, 1 listopada 2015

Żeby świętym zostać!

Dzisiaj kolejny Dzień Wszystkich Świętych poza Polską. 

Przywołuję, co pisałam w poprzednich latach, bo usiadłam i pokazywałam dzieciom te stare wpisy, bo tam są dobre, skoczne piosenki na dzisiejszy dzień. Po obejrzeniu teledysków Maksymilian stwierdził: jak umrę to będę świętym!

Myśli są, krążą. I przychodzą Wszyscy Święci...

Myślę o różnych sposobach interpretacji istnienia TAM, które dręczy wszelakie kultury. Nie wybiegam za morza i oceany, bo wiemy jak radzą sobie tam z myślami o TYM TAM. Narzuciłam sobie dyscyplinę myślenia o TYM w Polsce i w Austrii i w Niemczech. Tyle mogę porównać. Wiem ciągle więcej o sposobie pojmowania tego święta w Polsce.

W Polsce…większość świętuje raczej jako dzień bliskich zmarłych (a to JUTRO, ew. dziś wieczorem wigilia). Ale są też osoby, które wiedzą, że w ten dzień świętuje się IMIENINY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH naraz!!!! I tak tłumaczę Maksymilianowi. Mówię, że mają dziś w niebie wielką imprezę, bo są imieniny WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. Opowiadam, że każdy ze Świętych ma swoje własne imieniny, w różne dni roku. Ci Święci są patronami tych, którzy noszą takie same imiona lub robią podobne rzeczy. W duszy szkoda mi, że zwyczaj świętowania imienin umiera w Polsce. Takie to nasze było. Skąd się wywodziło każdy wie, ale potem to nie było istotne. Ważne były imieniny. Czuć w tym zwyczaju, iż imię nadaje tożsamość. Teraz modne są urodziny…Cudowne święto… Ale imieniny – cudo przemijające! W tym roku wprowadziłam zwyczaj, że kupujemy sobie na imieniny książkę w prezencie (tak po to, żeby pamiętać, że SĄ imieniny!!!

Myślę o tym, jak ciekawe i miło jest mieć swojego patrona. Niektórym rodzice wybierają dwa imiona, w tym to drugie, teoretycznie, było „świętego patrona”, katolicy podczas bierzmowania przyjmują kolejne imię patrona. Wybiera się je, mając na względzie „bliskość” osobowości i działalności danego świętego. Niektórzy szczególnie zaangażowani w ewangelizację przyjmują kolejne imię – patrona Jana (Chrzciciela)… Niektórzy widzą w swoim życiu TU i TAM szczególną więź ze swoim patronem i przyłączają się do akcji na FB, pokazania go jako swojego zdjęcia profilowego - akcja z ostatnich dni: dość ciekawa, przez wielu wyśmiewana (podoba mi się, chociażby ze względu na wzbudzenie ciekawości i chęci poszukania informacji o świętych noszących takie imiona jak nasze ).

Myślę o naszych imionach w rodzinie: i już dostrzegam pierwszą różnicę kulturową, jaką niosą w sobie nawet imiona. Kiedy na pytanie „Jak ma na imię synek?” odpowiadam MAKSYMILIAN w Polsce, większość ludzi ma skojarzenie ojciec Kolbe. Kiedy ten sam dialog toczyłam w Austrii: odpowiadam: MAKSYMILIAN; co drugi Austriak reaguje „O! Maximilian der Grosse!!”; w Niemczech "Maximilian", bez komentarza...

Alicja ANNA - Ala z upodobaniem podkreśla swoje drugie imię...akcentując na tyle głośno, że każdy Niemiec od razu MUSI powiedzieć SCHOEN!!!

Milena Maria - Niemcy wymawiają Marija i mówią jakieś "och" , że niby ładnie.

Mam poczucie, że się denerwują, że są dwa imiona. I Niemcy i Austriacy mają taki zwyczaj, ze jak sa 2 imiona to je się mówi. Przy naszych dzieciach jednak szybko się uczą naszego zwyczaju mówienia tylko pierwszego.

Dzisiaj w ciągu dnia opowiadam Alicji i Maksymilianowi, kto to "święty". Że to dobry człowiek, o którym inni ludzie mówią, że jest dobry (opowiadałąm im np. o moim dziadziui róznych ludziach, których pamiętam jako wspaniałych). Święty czasami żyje, czasami już nie. A dziś wszyscy święci mają imprezę imieninową – a Ci, którzy już nieżyją też mają wielką imprezę w niebie!

No i jak tak na to popatrzymy, to… Wszyscy Święci dziś, jak nic, balują w niebie, aż złoty sypie się kurz!!! Kulturowo znamy ten cytat ale dla wzniecenia iskier w wyobraźni wrzucam film!




No i…jak dzieci ten teledysk zobaczyły… to… się zaczęła impreza! Bo: Maks: „fajni ci święci!” (Ala: „tanćą, tańćą!!” 2014) Alicja: "ale super mamo!" 2015, Milena: "la la la!!". No to, żeby dzieciom „wyrównać” trochę wyobraźnię szybko wyszukałam Arkę Noego i trochę się bardziej świętobliwie zrobiło.




Tylko, te dzieci mało uśmiechnięte…

To wszystko z Polski było…

A uśmiechnięta Święta? Znacie? Przypominam ją znów: To Reglinda (córka Bolesława Chrobrego) – stoi sobie w Naumburgu, zobaczyłam ją parę ładnych lat temu i jakoś nie przypuszczałam, że kiedyś będę o niej pisać. Zrobiłam jej tylko zdjęcie, ale nie wiadomo gdzie się zapadło. Tak więc znalazłam w sieci. To ona: (rok temu nie przypuszczałam, że znowuzamieszkam blisko tej Świętej!!! - szok!)

Zdjęcie stąd: http://impressje.blogspot.co.at/2011/07/kobieta-w-czasach-katedr.html

A w Austrii – paść można, na kolana najlepiej: 70 % NAZW tutejszych wiosek to ŚWIĘTY: St. … St. Peter, St. Paul, St. Martin, St. Agnes, St. Margaret, St. Stefan, St. Andre, … To wszystko okoliczne wioski. Otwierałam oczy ze zdumienia parę lat temu. Powinni dziś mieć święto według mojego myślenia. Jeden wielki odpust austriacki... To byłby bal… (a w Niemczech - tych, tutaj, wschodnich - nic mi się nie kojarzy jak na razie...)

Tak to, dzisiejsi Wszyscy Święci, opanowali moje myśli, i męczyli i męczyli…

Ale „ile to trzeba się namęczyć, żeby świętym zostać!”*

A potem wygląda się tak:


Św. Elżbieta z artykułu od franciszkanów, wizerunek współczeny, autora nie znalazłam...

• cyt. za: mój wujek Walenty (czy ktoś może wie, skąd on mógł to powiedzenie wziąć?)

wtorek, 27 października 2015

Mądre i piękne! - książki Iwony Chmielewskiej



W tym roku w Polsce moje dzieci dostały od ciociu Uli dwie książki Iwony Chmielewskiej. Wiem, wiem, znacie i lubicie. Ja znałam, słyszałam, ale nie mieliśmy. Wiecie, że z uporem polecam dla dzieci dwujęzycznych (z językiem polskim) książki polskich autorów!
Zerknijcie zatem proszę na mój krótki opis książek Iwony Chmielewskiej:

Teraz mamy poniższe książki Chmielewskiej (już to nie tylko te dwie "prezentowe"), bo zaraz potem nakupiłam wszystkie jakie znalazłam!!!! A perełka, o której piszę na końcu... to... perełka... ;-)

Zaraz niedługo kupiłam też dla dorosłych - na prezent ślubny (pozdrawiam Paulinko i Adasiu - przeczytane;-) !?), bo subtelność tematów jest w nich ponadpokoleniowa i ponadwiekowa i ponadnarodowa...

Polecam z całego serca naszym dzieciom dwujęzycznym - bo są niezmiernie!!! mądre; bo są niezmiernie piękne!!! to metafora i artyzm, które do serc dzieci przemawiają nawet poważnymi trudnymi tematami, szczególnie ciepło!!

Moje dzieci - niezależnie od wieku - nie mogą się oderwać od tych:

"W kieszonce"!! Odkryłam, że na stronie wydawnictwa "Media Rodzina" można pobrać dodatkowe materiały do "czytania" tej książki! i możecie zobaczyć jej zaczarowane wnętrze na pięknym filmiku!



i "Dwoje ludzi" na stronie wydawnictwa kilka ilustracji ze środka


Z resztą (podobno ;-)) czeka Mikołaj... :
"O tych, którzy się rozwijali" tu: więcej o książce i kilka ilustracji


"Pamiętnik Blumki": więcej na stronie: (dla miłośników Korczaka:)


A to jest perełka, którą polecam szczególnie rodzinom dwukulturowym w krajach niemieckojęzycznych!!!! To "abecadło" tej niemieckojęzycznej kultury, sztuki, literatury, tradycji, języka, muzyki, zwyczajów - SKOJARZEŃ!!! Te skojarzenia, dobrze by było, gdybyśmy MY i nasze dzieci znali!!!! To niezmiernie ubogacająca kulturowo książka!!!


bardzo dużo fotografii ze środka na stronie wydawnictwa: wydawnictwo warstwy. Polecam - zobaczcie jakie piękne!
Znajdziecie tam SKOJARZENIA z daną literą alfabetu, przepięknie poukładane, odnalezione, wreszcie zilustrowane na poziomie światowym!!

Jest to perełka, którą ja studiuję przy chwili spokojniejszej, przy kawie, herbacie, czy innym trunku...
Zachwycam się - tak to mogę ująć. Cieszę się, że znam wiele z tych kulturowych odniesień i szperam, jak widzę coś mi nieznajomego...

Tu, moja ulubiona strona (kto czyta mój blog, wie dlaczego....):




Pewnie Pani Iwona nie zawita nigdy tu... ale ślę w eter podziękowania za tę perełkę, niech dolecą do autorki i ją uradują w duszy.

poniedziałek, 26 października 2015

„Aktywne metody nauczania w szkołach polonijnych”




Zapraszam  nauczycieli polonijnych na szkolenia, organizowane przez ODN Stowarzyszenia Wspólnota Polska.

Wraz z Kasią Czyżycką zajmiemy się tym razem tematem metod aktywizujących w pracy z dzieckiem dwujęzycznym.

 „Aktywne metody nauczania w szkołach polonijnych”

Szkolenia on line i bezpłatnie.

Dwa szkolenia:

1. Metody aktywizujące w pracy z dzieckiem dwujęzycznym na etapie przedszkolnym i wczesnoszkolnym.
2. Metody aktywizujące w pracy z dzieckiem dwujęzycznym - klasy IV - VI oraz gimnazjum


Szczegóły na stronach ODN Stowarzyszenia Wspólnota Polska.



piątek, 16 października 2015

Czy i jak wspierać język większościowy? - RODZICE PYTAJĄ




W cyklu RODZICE PYTAJĄ znajdziecie niektóre moje odpowiedzi na pytania, które dostałam od rodziców. Proszę pamiętać, przekładając pytanie i odpowiedź na własną sytuację, zawsze należy pamiętać, że sytuacja każdej rodziny, z wielu względów, jest inna. Należy więc wziąć pod uwagę wiele czynników, które wpłyną na wybór postępowania w wychowaniu dwujęzycznym i dwukulturowym.
Jeśli podaję przykład mój i mojej rodziny, to piszę tu o własnych doświadczeniach, czyli rodzina Polaków, mieszkająca w Niemczech, w domu mówimy po polsku. Nasze dzieci w Niemczech mają nikły kontakt z Polakami.


Dzisiaj Pani Ola pyta:

Pani Elu! Jakie plyty z niemieckimi piosenkami Pani poleca?? Czy poza dzienniczkiem i piosenkami robi/la Pani cos z dziecmi w domu, zeby zainteresowac je tym jezykiem?? jakies ksiazeczki z zadaniami, gry czy inne pomoce?? czy wystarczy to, co dzieci maja w przedszkolu Córka ma 2 lata i 7miesiecy i od tygodnia chodzi do niemieckiego przedszkola. Mloda sama sie pyta nas, jak sie mówi w Niemczech na poszczegolne rzeczy, pieknie zapamietuje i powtarza slowka. A ja jestem w rozterce, bo nie wiem, czy puszczac jej bajki po niemiecku czy po polsku? czy pracowac nad polskim czy na poczatku tez wprowadzac niemiecki?? Co z Pani doswiadczenia moze Pani powiedziec na ten temat??
Z gory dziekuje za odpowiedz:)

Pani Olu,
Co ja robiłam, aby zainteresować dziecko językiem większości – raczej niewiele, ale jedna rzecz, którą uważam za najważniejszą: oba języki i polski i większościowy (u nas niemiecki) pokazywałam jako coś niesamowicie fascynującego. Fakt, że ludzie mówią rożnymi językami: i my i inne dzieci i dorośli starałam się, ile mogłam, przedstawiać jako bardzo ciekawe, wręcz ekscytujące doświadczenie. Myślę, że to jest najlepszy sposób, na zainteresowanie lub zaprzyjaźnianie się z każdym językiem. Wiadomo też, że język większości, w przeważającej części przypadków, w pewnym momencie będzie mocniejszy – dlatego też cały czas wspieram język mniejszościowy (u nas polski). Według tej zasady książki, gry, płyty w języku niemieckim pojawiają się u nas bardzo, bardzo rzadko.
Ja sama uczyłam dzieci po niemiecku tylko:
  •         zwrotów grzecznościowych
  •          zwrotów sytuacyjnych potrzebnych w danej chwili (w sklepie, u lekarza, kilka słów do sąsiadów):
  •          podstawowych pytań
  •          wyrażenia podstawowych potrzeb.

Jeżeli małe dziecko ma niewielki kontakt z użytkownikami języka większości należy chociaż w minimalnym stopniu pokazać mu środowisko niemieckojęzycze, zwiększyć kontakt szczególnie! z obcojęzycznymi dziećmi. Pokazać, że inne dzieci mogą mówić w innym języku!!!! Uczestniczyć w spotkaniach dla mam z małymi dziećmi, poszukać kilku miejsc, gdzie dziecko spotka się z językiem i kulturą kraju. Ja osobiście staram się z dziećmi chodzić w takie miejsca ale tam nadal (i w miejscach publicznych) używam w rozmowach z nimi języka polskiego, ewentualnie tłumaczę komuś o czym mówimy (na ile mogę i jeśli widzę, że sytuacja nierozumienia wprowadza złą atmosferę; jeżeli nikt nie zwraca na to uwagi, nie tłumaczę nigdy).

W momencie pójścia dzieci do przedszkola obserwowałam je, jakie efekty takie wrzucenie na dość głęboką wodę, daje – czy są w stanie unieść emocjonalnie taki sposób i tryb nabywania języka. Wprowadziłam zasadę, iż chcę pomagać dzieciom, kiedy mają problemy z komunikowaniem się i w takich momentach stosuję dzienniczek wydarzeń. Teraz dzienniczek wprowadzam tylko w sytuacjach, kiedy wiem, że dziecko potrzebuje podpowiedzi jak ma „się wyrazić” – w sytuacjach ważnych, interesujących lub kryzysowych.

Odwiedzamy bibliotekę, uczestniczymy w życiu kulturalnym lokalnej społeczności – to wszystko jest naturalne, dzięki temu dzieci zapoznają się z podstawowymi zasadami, konwenansami i językiem większości.  (W Polsce tak samo by było).

Ale w domu mamy więcej książek i płyt polskich. Mamy książki po niemiecku i płyty z niemieckimi piosenkami, ale jest tego niewiele i nie wynika raczej z chęci nauki przez nas tego języka, ale naturalnie te rzeczy się pojawiają w każdym domu… Procentowo, mogę określić to tak: w 95% sięgamy po książkę, grę i płytę po polsku. W 5% po niemiecku – bo ładne coś się przytrafiło, bo z biblioteki, bo prezent i oglądamy i czytamy czy słuchamy, bo z przedszkola przyniesione i oglądamy…

Płyty z niemieckimi piosenkami polecam, ale głównie po to, by to rodzice wiedzieli, co dziecko śpiewa…;-) Uważam, że dziecko ma na tyle „dopływu” języka większościowego, że ja celowo tego nie poszerzam. Zwiększam zawsze ekspozycję na język mniejszościowy. Ja wprowadziłam zasadę, że tylko w samochodzie słuchamy niemieckich piosenek dla dzieci. W domu są wyłącznie polskie.

Moje dzieci słuchają płyt audiobooków wyłącznie po polsku. Jeżeli włączamy im bajki (sporadycznie DVD lub z internetu) są to teraz wyłącznie bajki po polsku. Chociaż, jak dziecko zapyta o jakiegoś bohatera niemieckiej bajki, to pokażemy te bajkę kilka razy po niemiecku. Telewizji nie oglądają w żadnym języku (oglądanie – przeliczywszy średnią tygodniową z ostatniego miesiąca – około 1 godz. tygodniowo po polsku; po niemiecku kilka piosenek z przedszkola na youtubie, których tekstu szukałam ja).

Jeżeli dzieci pytają się, „jak coś się mówi po niemiecku” – oczywiście tłumaczymy, ale rozmawiając po polsku.
Widzimy więc, że w domu, w którym oboje rodziców to Polacy, większa jest ekspozycja na język polski zaś na język większościowy nikła.

Język większościowy to język otoczenia i środowiska przedszkolnego i szkolnego.


Pozdrawiam serdecznie!!! Życzę powodzenia w wychowaniu dwujęzycznym córeczki!

wtorek, 13 października 2015

Dobre słowo o sobie - po polsku!!!

"Mówmy dziś ludziom więcej i częściej dobrych słów.
W każdym jest coś dobrego, coś, na co możemy zwrócić uwagę i co może skłonić nas  do powiedzenia tego danej osobie albo… chociaż sobie – o niej. Skupiając się na tym, będziemy przestrajać emocje w kierunku proaktywnego ideału.
Kiedy emocje będą szlachetne, gdy takie staranie towarzyszyć będzie nam często- w pewnym momencie stajemy się ludźmi, jakimi być chcieliśmy."

 Iwona Majewska - Opiełka


Dzień Dobrego Słowa - każdy 13. dzień miesiąca

Dziś o Dniu Dobrego Słowa, o prestiżu języka polskiego oraz wspomnienia z turnusów wakacyjnych dla dzieci dwujęzycznych w Polsce.

Przygotowując merytorycznie turnusy dla dzieci dwujęzycznych marzyłam o tym, by dzieci usłyszały dobre słowa o Polsce i o sobie, żeby wypowiedziały dobre słowo o sobie PO POLSKU!!! Wydaje mi się to niezmiernie istotne dla całokształtu działań, wychowania w dwujęzyczności. Myślenie o sobie dobrze, mówienie o sobie dobrze w tym języku przybliża nas do niego emocjonalnie. Daje mocną więź.

Idealnym pomysłem, który realizował te założenia jest Dzień Dobrego Słowa. Idea Dnia Dobrego słowa szerzona jest  w Polsce przez Iwonę Majewską - Opiełko od kilku lat. (Dzisiaj akurat spotyka się z Polonią w Arizonie ;-) )  Proponuje ona, by 13-tego dnia każdego miesiąca szczególnie zwracać uwagę na SŁOWO, na to, aby było ono dobre, piękne i miłe. Zwraca nam uwagę na to, że to JAK MÓWIMY I CO MÓWIMY jest wielce istotne - kształtuje nasz świat zewnętrzny i wewnętrzny, nastraja do nas innych ludzi i nas samych, sprawia, iż ludzie i zdarzenia nabierają określonego znaczenia. Dobrym słowem budujemy dobry świat, kształtujemy dobrego człowieka, kierujemy nasze i jego spojrzenie ku temu co dobre, wzmacniające nasze mozliwości intelektualne i psychofizyczne.

Na turnusach zwracałam uwagę sobie i rodzicom, na to, jak ważne i istotne jest dobre słowo o Polsce i Polakach dla naszych dzieci dwujęzycznych i dwukulturowych!! Prestiż Polski i języka polskiego nie jest tak wysoki, jak powinien być, by nasze dzieci z chęcią, ciekawością i zachłannością uczyły się polskiego. Tylko od nas – rodziców i ich przyjaciół, zależy, jak nasze dzieci będą widziały Polskę! Piszę co jakis czas o tym, że ma byc z naszych ust "Dobrze o Polsce"....


Prosiłam więc rodziców, by zwracali szczególnie w czasie tych wakacji uwagę na to, co mówią, jak mówią. Niezbyt pozytywne aspekty życia w Polsce i tak dzieci same dostrzegają, rodzice nie powinni więc powielać stereotypu narzekania na wszystko, a znajdywać we wszystkim tę dobrą stronę medalu. Zadaniem dorosłych jest nauczyć dzieci opisywać świat dobrych skojarzeń z Polską, wtedy nauka języka polskiego nie będzie nauką, będzie poznawaniem tego, co ciekawe, miłe, intrygujące. 

Jednym z pomysłów do realizacji było wypisanie dobrych słów o sobie na koszulkach. Dzieci, z pomocą rodziców, ozdobiły się cudownymi słowami!!!
































Kiedy dzieci chodziły w tych koszulkach (niektóre nie chciały oddać do prania...; moja córeczka, zakłada teraz niekiedy tę koszulkę do niemieckiego przedszkola!!! i panie pytają "co tam jest napisane po polsku???") wręcz prowokowały do dobrego myślenia i mówienia o nich!!! Muszę przyznać, że było to dobre, cudowne doświadczenie.

Kilkoro dzieci, w tym moje, miały problem albo ze znalezieniem słów albo z załozeniem koszuli - sami wiecie, jak dużo to nam rodzicom powiedziało o nas, o tych dzieciach, o naszych relacjach. Ja teraz jaśniej widzę, jak wiele moja córeczka potrzebuje wzmocnień, aby myśleć o sobie dobrze i mówić o sobie dobrze ublicznie... Dziękuję losowi, że ta chwila, kiedy nie chciała założyć koszulki z dobrymi słowami o sobie, się pojawiła... tak wiele mi powiedziała...pomogła.



Na turnusach towarzyszyły nam dobre, szlachetne emocje, staralismy się!! jako rodzice bardzo!!! więc stawaliśmy się wraz z naszymi dziećmi takimi ludźmi. Poniżej kilka naszych napisów z bulwarów w Krakowie:






I było miło!!! i jest co wspominać!!! i do czego i do kogo tęsknić!!!
No ja tęsknię za tymi dziećmi i za tymi rodzicami.
Wierzymy, że  te wszystkie napisy to wyrażenie faktycznie tego, co czujemy, prawdziwych emocji i odczuć. Warto sobie je wypowiedzieć, aby w nie uwierzyć. Nie tylko dzieci potrzebują pozytywnych wzmocnień, my też!
Tu rodzice ;-) :





Pozdrawiamy Was Kochani!!! Świętujcie dziś Dzień Dobrego Słowa!!!
Ela i Gosia