środa, 22 stycznia 2014

Koniec sentymentów

Koniec sentymentów: Żegnaj Austrio!!! Witajcie Niemcy...

P.S.
Bardzo przepraszam wszystkie osoby, które napisały do mnie w ostatnim czasie: nie byłam w stanie odpisać na Wasze listy, z oczywistych powodów - przeprowadzka w takim tempie jest bardzo absorbująca... Nie wiem też, kiedy będę miała dostęp do internetu w nowym miejscu zamieszkania ale obiecuję, iż w miarę możliwości, będę nadrabiała zaległości!

Pozdrawiam wszytskich serdecznie!!

niedziela, 19 stycznia 2014

Sentymentalnie cz.3 - ludzie!!!

Mam szczęście do wielu rzeczy w życiu ale największe to mam do ludzi!!!

I uznaję to za największe błogosławieństwo, jakie się mi dostało!! Gdzie nie pobędę, tam spotkam kogoś fantastycznego!

W Austrii...:
W Austrii mieszkaliśmy 5,5 roku i: podsumowując: poznałam wielu wspaniałych ludzi! Austriaków, Polaków, Rumunów, Bułgarów, Francuzów.

Austriacy są w moich oczach niesamowicie miłymi, sympatycznymi, uśmiechniętymi, otwartymi ludźmi. Nie wiem, czy to tylko w tym regionie (bo różnie się mówi) - ja takich spotykałam codziennie - w sklepie, w urzędach, na ulicy. Ale dziś wiem, że nie zaprzyjaźniłam się z ani jednym Austriakiem. Mam wrażenie, ze nie utrzyma się żadna moja austriacka znajomość - chyba ze względu na poziom mojego niemieckiego. Do zbudowania przyjaźni potrzebuję widocznie rozmowy głębokiej, mocnej, ciekawej, poszukującej lub też krotkiej ale żartobliwej, wesołej. Niby starałam się jak mogłam okazać sympatię usmiechem, gestem, jakimkolwiek słowem, ale... widocznie to za mało. Albo jest jakaś granica kulturowa, której nie dostrzegłam, nie umiałam jej przejść, bo jej nie widziałam, nie zrozumiałam.

Trudno, grunt, że pozostają mi miłe i serdeczne wspomnienia ze spotkań z Austriakami. Ani raz nie spotkała mnie tu nieprzyjemna sytuacja, niemiłe potraktowanie. Ani raz!!

Druga grupa znajomych to Polacy. I tu: no tu mogłabym pisać opowiadania! eseje! felietony! tyle wspólnych przeżyć i czasu i rozmów!
W tej części Austrii Polonia jest tyci, tyci - malutka! Ale musiałam TU właśnie trafić, bo ja mam szczęscie do ludzi dobrych! A takich Polaków tu spotkałam, poznałam, i mam nadzieję znajomość ta utrzyma się!
Można na nich liczyć o każdej porze dnia i nocy!!!
Można na nich liczyć w każdej potrzebie!!!
Można na nich liczyć w każdej kryzysowej chwili!!!
Można na nich liczyć w każdej chwili wesołej, która trzeba świętować!!!

Pamiętam każdą chęć pomocy i pomoc, kiedy trzeba było cokolwiek! Pamiętam pierwsze zaproszenia, żeby nam tu było miło! Pamiętam naszą pierwszą przeprowadzkę śmig, mig - wszystko zrobione! Pamiętam spotkania przy grilu, "garnku", stołach różnych - nie każde - bo wiele ich było;-) !!! Pamiętam jak witali każde z naszych dzieci!!! Pamiętam jak "zwozili" nas ze szpitala, po wypadku. Pamiętam jak organizowali różne spotkania z okazji i bez okazji!

I teraz pamiętać będę: że znów pomagają! Ktoś ugotował obiad, ktoś odkręcił, ktoś przeniósł, ktos przesunął, ktoś zwinął, ktoś poukładał, ktoś wyrzucił, ktoś zawiózł i przywiózł, ktoś sprawdził, ktoś rozkręcił, ktoś zabezpieczył, ktoś upchał, ktoś upakował, ktoś zapakował. Ja wiem kto...

Mogłabym tak pisać i pisać, ale wiecie, że jestem zmęczona bardzo i jedno chcę tylko jeszcze napisać: DZIĘKUJĘ!! DZIĘKUJEMY!! za każde dobre wspomnienie!!! Dziękujemy Stasi, Andrzejowi, Klaudii, Jankowi, Tomkowi, Tomkowi, Zenkowi, Jankowi, Pawłowi, Ani, Ulemu, Asi, Edycie, Renacie, Jankowi, Asi, Karolinie i Patrykowi. Szczególnie dziękuję za pomoc i za to, że zaprzyjaźnił się z naszymi dziećmi Dużemu Jankowi :-)

sobota, 18 stycznia 2014

Sentymentalnie cz. 2 - praca...

Dzisiaj krótko, bo...padam i boję się, że mi spadnie jakieś pudło na głowę...

Wyjeżdzając z Polski 5,5 roku temu zostawiłam przyjaciół, rodzinę, pracę - wszystko dobre ponad wyobrażenia....!!

Przyjeżdzając tu, do Austrii... z rodziny zastałam tylko "świeżego" męża, z przyjaciół? no przecież, że NIKOGO!, praca - ... zdalna, sporadyczna dla wydawnictwa.
Trafiłam jednak na prowincję trochę:-), piękną niesamowicie!

No a jednak! Mnożyć się zaczęło wszystko, przybywać, przybywać.

Wywożę z Austrii męża i dzieci(przybyło, przybyło....!!!)

Zostawiam w Austrii przyjaciół, co się namnożyli:-) - jutro o nich:-)

Ale pracy nie mogłam się spodziewać tu znaleźć, bo języka nie znałam - NIC a NIC!! Ale też przymnożyło się, ile mogło, tu na prowincji, bez znajomości języka... Trzeba było sobie pracę zorganizować, taką, jaką mogę wykonywać, z takimi umiejętnościami, jakie mam... Miejsce i możliwości wydaje się wykorzystałam jak umiałam i jak się udało. Obowiązek mnożenia talentów jest mi jakoś bliski...

Dla wydawnictwa pracuję nadal, zdalnie, komputer i internet to świetne narzędzie pracy na odległość. I mogłam spod tego lasu konwersować z Fabisiak! (pozdrawiam!!!) i z Faustyną! (całuję!!!) Trochę nowych rzeczy udało się w tym czasie wydać. Powstały w tym czasie:
KATEGORYZACJA,
MYŚLENIE PRZYCZYNOWO-SKUTKOWE,
MOJE UKŁADANKI cz.1-4,
MOJE PIERWSZE SŁOWA,
TUTUSIE: GDZIE JESTEŚ i Z BABCIĄ I Z DZIADKIEM,
ZDANIA SYLABOWE,
KRZYŻÓWKI SYLABOWE,
MÓJ PIERWSZY DZIENNICZEK.
Całkiem fajne są :-), jestem zadowolona... A kolejne się "szykują"!

Z rozmów z Faustyną narodził się pomysł blogów:-) i w ten sposób pokazała się możliwość realizacji, chociaż w pewnym wymiarze, aspiracji zawodowych, mimo obowiązków rodzinnych i miejsca zamieszkania. Co z tego wyniknęło - najważniejsze - wspaniałe znajomości. Poznałam tyle fantastycznych mam dzieci dwu- i wielojęzycznych, że już nie mogę zliczyć!!! Piszemy razem mój blog! Bez WAS byłby nudny i bez namaszczenia prawdą! Z WAMI pracuję i uczę się, poznaję nowe rodziny a to nowe doświadczenia, różnorakie!! Każda z WAS jest inna i inspirująca dla mnie!! Cóz mogę powiedzieć: pisać książki mogłabym i w kraju, w Polsce, ale tego doświadczenia, bycia jedną z WAS mogłam dotknąć tylko tu, na emigracji! Pozdrawiam każdą z osobna, dziękując za obecność i zapraszam dalej... na nową część doświadczeń emigracyjnych wędrówek.

Kolejnym "dzieckiem" jest (roboczo nazwany) KLUB TUTUSIA - czas i miejsce, kiedy to spotykają się mamy Polki i ich dzieci - o tych spotkaniach pisałam. Dzisiaj byłam na spotkaniu w Karyntii po raz ostatni...No może nie - przyjadę w odwiedziny!!
Dziekuję wszystkim mamom, że udało się ruszyć z KLUBEM TUTUSIA! Rozruch jest już taki, że mam nadzieję trwać będziecie razem! Niesamowicie ważne jest to, o czym mówiłam Wam dzisiaj, że nawet jak dzieci niewiele w danym dniu zrobią, to słyszą jezyk polski, widzą, że nie tylko mama mówi po polsku, że są inne rodziny, inne mamy, inne dzieci, które mówią w tym języku, że się rozumieją!Że jest społeczność tego języka.
Obiecuję moderować KLUB TUTUSIA zdalnie (w kwestiach językowych, bo inne, to pestka dla Was), spróbuję załozyc nowy KLUB TUTUSIA i daję "błogosławieństwo" wszystkim mamom, które takie spotkania dla maluchów chciałyby robić: Magdo! oficjalnie cieszę się, że w Londynie będzie KLUB TUTUSIA!! Dasz radę, trochę podpowiemy, reszta sama się rozszaleje! Znajdziesz miłych ludzi! Postaram sie napisać program językowy dla wszystkich klubów:-), które zechcą się przyłączyć!

I tak sentymentalnie, zrobiłam rozliczenie publiczne pracy na emigracji...;-)

Popatrzcie - to wszystko na emigracji... Dało się, nie jest źle:-) a będzie jeszcze lepiej!

piątek, 17 stycznia 2014

Sentymentalnie cz. 1 - miejsce...

Ala zasypia przy kołysankach z płyty. Ostatnio intensywnie przeżywana (przeze mnie) kołysanka to "Śpij, bajki śnij" Grechuty

Słucham i widzę nasze spełnione sny. Wszystko, o czym śpiewa Grechuta, mamy na wyciągnięcie dłoni, na podwórku...!!!!

Przeszukałam zdjęcia i popatrzcie na nasz sen.

A w głowie myśli - ten sen jest spełniony...

Teraz muszę poszukać dla dzieci nowych snów, marzeń.

Bo te pozostaną, ledwo majaczącymi, snami z wczesnego dzieciństwa....




Śpij bajki śnij
Kolorowe piękne dobre bajki
W nich na łące ty
Wokół ciebie niezapominajki
Abyś zapamiętał sen radosny
Pełen słońca i oddechów wiosny




/>


Sen gdzie powietrze niesie wiatr od gęstwin
Las
Sen gdzie są rzeki, w których żyją kwiaty
Tam wszystko jest
Zdrowe jak sen dobre jak sen
Dobre jak sen
Twój sen

Śpij, bajki śnij
A w tych bajkach jasny dom z ogrodem
W nim owoców raj
A wokoło małe domki z miodem
Można zbierać wielkie kosze malin
Nie ma dymu fabryk miasta spalin









Tam, gdzie łagodną ciszę zdobi koncert
Ptak
Tam tam gdzie życie się wydaje czarem
Cudownym darem
Takim jak ty, jak dla nas ty
Jak ty




Śpij bajki śnij
Aż nadejdzie wreszcie dzień wspaniały
Gdy obudzisz się
Ujrzysz nagle świat tych bajek cały
Wreszcie spełni się twój sen radosny
Pełen słońca i oddechów wiosny

Sen
Gdzie powietrze niesie wiatr od gęstwin
Las
Sen gdzie są rzeki w których żyją kwiaty
Przyrzekam ci nadejdzie dzień
Sen spełni się
Już śpij





To pierwszy post sentymentalny - pożegnanie z miejscem, gdzie spełniły się sny....
Trochę smutno, ale tak mi teraz jest. Jedziemy szukać nowych cudownych miejsc dla naszych dzieci i dla nas. Obiecuję im i sobie, że i tam się spełnią sny...!!!

wtorek, 14 stycznia 2014

Spotkanie polonijne dzieci "z Karyntii" 18.01.2014

Zapraszamy serdecznie, w sobotę 10 stycznia, na kolejne spotkanie polskich mam lub tatusiów ;-) i ich dzieci. Program językowo - zabawowy, wszystko po trochu, wszystko po polsku! :-)

Będą rodzice i dzieci z miasteczek sąsiadujących w promieniu 30-40 km.: Bruckl, Wolfsberg, Volkermarkt, Klagenfurt, Villach, Griffen.

Wszystkich chętnych zapraszamy. Bez ograniczeń wiekowych.

PLAN ZAJĘĆ 18.01.2014:

1. Zabawa „logorytmiczna” – odgłosy zwierzątek i tańce łamańce ;-)
2. Wierszyk na powitanie – dialog „Kto ty jesteś???“. Następnie próba dialogu mamy i dziecka.
3. Wprowadzenie do czytania, powtórka z ostatnich zajęć plus nowy materiał (pierwsze sylaby i słowa)
4. Kreuję swoją wyobraźnię. Zapoznaję się z Polską!
5. Czas na zabawę – piosenka
6. Piszemy i wyklejamy kartkę dla babci i dziadka: DZIEŃ BABCI I DZIADKA! 21 styczeń!
7. Rozmowa mam: plan dalszej organizacji!!! Nowe pomysły ze strony mam chętnie i mile widziane!

Start o 14 - koniec około 16, 16.30.
Zapraszamy.
Ela i Asia.